✨✨✨
-Jestem cały fioletowy, wielkie dzięki.- zrzędził Jimin szukając swoich ubrań po domu.
-Nie narzekaj, sam zaproponowałeś sex.
-Skąd ja mogłem wiedzieć, że jesteś jak cholerne zwierzę. Ale okej.. Muszę przyznać - było nieźle.
-Nieźle?- prychnął starszy mierzwiąc włosy. -To ty chyba nie wiesz, co dobre.
-No to chyba będziesz musiał mi pokazać.- wzruszył nonszalancko ramionami i akurat wypiął się w jego stronę podnosząc swoją bluzkę.
-Prowokujesz.
-Chyba o to chodzi, no nie?- założył wygnieciony materiał i przyjrzał mu się krytycznie. -Wygląda jak wyciągnięta psu z gardła.
-Nie. Wyglądasz w niej dobrze.- zaakcentował ostatnie słowo zbliżając się do niego.
Przyparł go do ściany i pocałował w usta. Park wywrócił oczami, ale posłusznie otworzył usta i wpuścił jego język do środka. Złapał starszego za kołnierzyk koszuli i przyciągnął bliżej.
-Co powinienem teraz zrobić? Chyba muszę odebrać Soomin od Junga.- mruknął w jego usta, gdy musieli przerwać całowanie na chwilę oddechu.
-Mhhm ja muszę iść do pracy.- pokiwał głową obserwując jego usta, po chwili przeniósł jednak spojrzenie na jego ciemne oczy. -Soomin bardzo cię lubi. Myślisz, że powinienem iść w jej ślady?
-Cóż...- udał zamyślonego. -Jeśli naprawdę mnie lubi to myślę, że tak.
-Dobra odpowiedź.- cmoknął go szybko w usta i cofnął się w tył z uśmieszkiem na wąskich wargach. -Slytherin zarobił kolejne pięć punktów.
-Och, wal się.- rzucił w niego skarpetkami. -Cholercia, to były moje. Oddawaj mi je!
✨✨✨
-Nie musiałeś przychodzić tak wcześnie, zawieźlibyśmy ją do szkoły.- powiedział Hoseok wpuszczając Jimina do swojego mieszkania.
-To mój obowiązek, za coś muszą mi płacić.- wzruszył ramionami zatrzymując się tuż za zamkniętymi drzwiami.
-No, co tak stoisz w progu? Chodź do kuchni.- złapał go za rękę i zaciągnął do jasnego pomieszczenia.
-Dzień dobry.
-Dobry, dobry.- mruknął Namjoon sącząc swoją kawę. -Ty byłeś Jimin, tak? - Park skinął głową. -Zapamiętałem, bo Soomin w kółko o tobie nawija. Siadaj.
-Jesteś podobno miłośnikiem puzzli.- nachylił się w jego stronę Jung. -To dla ciebie nie za nudne?
-Mój znajomy powiedziałby raczej, że za ambitne.- uśmiechnął się lekko rozpinając płaszcz. -Ja tam je lubię, pozwalają pozbierać myśli.
-Niech będzie... Ile ty masz lat?
-Dwadzieścia jeden, a co?- zmarszczył brwi. -Nie jestem pedofilem czy coś w tym stylu, jeśli o to ci chodzi. To wasz kumpel mnie w to wpakował.
-Chwalił się.- wtrącił się blondyn odkładając kubek. -Podobno przyniosłeś mu paczkę a ten wrobił cię w niańczenie córki.
-To było raczej nierozważne.
-Czy ja wiem. Znałem ludzi bardziej zakręconych niż on.
-Małe dziecko cię nie przeraziło?
-Soomin ma siedem lat, no nie?- zdziwił się nie rozumiejąc pytania. -To chyba oznacza, że nie jest już mała.
-No niby tak, ale to w końcu energiczna dziewczyna.
-Mam już w tym doświadczenie. Choć to pierwsze dziecko, na którego opiece zarabiam.
-To co ty robiłeś?- Jung zrobił marsową minę.
-Nic, zawsze lubiłem opiekować się dziećmi. To rozluźniające.
-A tego to jeszcze nie słyszałem...- uniósł brew Kim jakby w oczekiwaniu na kontynuację.
Jimina uratowała jednak Soomin, która zauważyła swoją nianię po wyjściu z łazienki. Rzuciła się na niego z rozbiegu, ale w ostatnim momencie wyhamowała ślizgając się w skarpetkach po parkiecie. Zawróciła biegiem do jakiegoś pokoju i wróciła po chwili z kartką w ręku.
-Cześć, hyung.- przywitała się radośnie bujając się na palcach w przód i w tył. -Mam coś dla ciebie.
-Znów Olaf?- spytał udając zawiedzionego. -Uwierz mi kocham go, ale mam już całą szafę w jego rysunkach.- westchnął teatralne.
-Olaf to życie! Wiesz, że ma być druga część?!
-Na serio?- tym razem Park zdziwił się autentycznie i całą swoją uwagę skupił na niej.
-Tak. W październiku wchodzi do kin. Pójdziemy, hyung?
-Jasne, że tak! Zadzwonię po Kooka, on skrycie podkochuje się w Annie i pójdziemy razem.- to, że Jimin "napalił" się to za mało, on niemal pękał ze szczęścia. -No, to pokaż co tu masz.
-To Loki, twój ulubiony bohater.
-Cudny. Naprawdę jest niesamowity, dziękuje.- przytulił ją. -Kook będzie mi zazdrościł. Będziesz chyba musiała narysować taki drugi.
-Nee.- pokiwała głową przecząco. -On lubi Iron mena a ja nie. Niech sam sobie narysuje.
-Jestem pełen dumy.- pochwalił ją klepiąc po ramieniu. -Naprawiłem też twój plecak, no i dostałaś prezent od Kooka.
Oczy dziewczynki powiększyły się do rozmiarów piłeczek ping pongowyh. Na ustach zamajaczył uśmiech. Dwóch mężczyzn patrzyło ze zdziwieniem jak Jimin rozmawia z dziewczynką.
-Prezent jest w plecaku a on został w samochodzie, więc musisz szybko się ubrać.
-Jasne, hyung! Już się ubieram!- wykrzyknęła radośnie i zniknęła ponownie w jednym z pokoi.
-O jakim ciastku wy mówiliście?
-To przezwisko mojego przyjaciela. Wiedzieliście, że ona tak ładnie rysuje?- spytał podsuwając im kartkę.
Obrazek nie był wybitny, ale jak na siedmiolatkę całkiem ładny i równy.
-Soomin zazwyczaj nie rysuje... Ale masz racje, to jest całkiem niezłe.
-Masz niezłe podejście do dzieci, prezent jako przynęta.- uśmiechnął się promiennie Hoseok.
-Nie, ja naprawdę mam dla niej prezent. Mój przyjaciel polubił Soomin, więc postanowił, że ofiaruje jej i Minowi trochę gadżetów z firmy marvela.- odpowiedział .
-Soomin nie mówiła nic o zepsutym plecaku.- nagle przypomniał sobie Hoseok.
-Ach, to. Puściły nitki na szwie to zaszyłem to.- odpowiedział wymijająco wstając od stołu. -No i przepraszam za najście.
-Nie ma za co, chłopie. Wydajesz się być spoko, więc luźno. Znajomy Yoongiego to nasz znajomy.- wymienili uściski dłoni. -Chyba powinienem dać coś do zjedzenia Soomin....
-Mam kanapki.- szybko mu przerwał. -Zrobiłem je przed wyjściem zgodnie z zaleceniami Mina, więc są okej. Bez uczulających ją substancji.
-Jimin, hyung, jestem gotowa!- dziewczynka zapinała swoją niebieską kurtkę z wielkim uśmiechem. Czapka nasunęła jej się na jedno oko.
-Widzę, że nieźle ci się śpieszyło.- uśmiechnął się ciepło Jimin kucając przed nią, aby poprawić czapkę. -Teraz powinno być okej. Chcesz najpierw banana?
-Nom. Pa, pa Hobi hyung, pa pa Nam hyung!
Pożegnała się z wujkami i poszła przodem przez otwarte drzwi. Jimin podziękował po raz kolejny i zamknął za sobą ostrożnie drzwi. Zapanowała cisza.
-Co to było?- wymamrotał ciemnowłosy zdezorientowany. -Ty to widziałeś? Był przygotowany na wszystko...
-Jakby znał ją od zawsze a nie od paru miesięcy.- przyznał Namjoon. -Nawet tobie trudno jest ją ogarnąć a on z taką łatwością do niej podchodzi i robi wszystko jakby robił to całe życie.
-Wiesz co to oznacza?
-Nie. A niby co?
-Ja właściwie też nie wiem.- uśmiechnął się przepraszająco widząc skwaszoną minę partnera. -Ale to wydaje się być całkiem dobre i sensowne.
-Zająłbyś się czymś pożytecznym a nie głupoty gadasz.
✨✨✨
-Wiesz hyung- zaczęła nieśmiało dziewczynka. -Chyba narysuje tego Iron mena.
-Rób to, co uważasz za słuszne.- przekręcił kierownicę w lewo na zielonym świetle. -Życie zawsze oczekuje od nas podejmowania trudnych wyborów.
-Skąd hyung wiedział, że chciałam coś takiego?
-Możliwe, że co nieco mi się wymsknęło.- uśmiechnął się konspiracyjnie. -Poza tym Jungkook cię polubił.
-Jesteś super, hyung. Czemu nie możesz z nami zamieszkać?
Park zahamował ostro na środku drogi ignorując trąbiących kierowców. Z miną czystego przerażenia odwrócił się w jej stronę.
-Możesz powtórzyć?- sapnął.
-Czemu. Nie. Możesz. Zamieszkać. Z. Nami. Hyung. Teraz rozumiesz?- powiedziała powoli i dosadnie jakby nabijała się z niego, problem w tym, że jej mina była całkowicie poważna.
Park wgapiał się w nią niczym sroka w gnat czując się jakby dziewczynka się z niego nabijała. Problem był taki, że Jimin znał ją już na tyle, aby wiedzieć, że mówi całkiem poważnie. Pukanie w szybę wyrwało go z myślenia.
Ruszył z piskiem opon.
-Nigdy więcej nie mów czegoś takiego.- pokręcił głową z dziwnym buntem w głosie.
-Dlaczego?
-Po prostu... nie. Przepraszam.
✨✨✨
-Przydałby się urlop.- westchnęła kobieta.
-Jirin czy to jakaś aluzja?
-Może.- wzruszyła ramionami rozsiadając się na fotelu w jego gabinecie. -Fajnie by było pojeździć sobie na nartach, a ty mógłbyś spędzić czas z córką.
-Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Dobrze wiesz, że jako twórca własnej marki zaliczany jestem do tego grona osób, które cztery razy do roku muszą wydać nową kolekcję.
-Ale ty nie chcesz.- zauważyła.
-Stworzyłem już to, co chciałem. Nie widzę siebie, jako wielkiego projektanta mody. Moja marka utrzymuje się w dziesiątce najlepszych metek w Korei. Światowa sława nie jest mi potrzebna.
-Czyżby dopadał cię kryzys wieku średniego? Skoro stworzyłeś to, co chciałeś, zaistniałeś jak chciałeś i masz mnóstwo forsy to możesz robić, co chcesz. Twoja marka sprzedaje się na tyle dobrze, że nikt nie rozwiąże z tobą kontraktu przez najbliższe pięć lat.
-A potem?
-Potem się coś wymyśli.- wywróciła oczami zirytowana. -Kiedyś byłeś taki spontaniczny, przecież tak powstała ta cholerna firma. O czym my, więc gadamy? Zasiedziałeś się na tym fotelu i teraz mentalnie masz siedemdziesiąt lat.
-Dupa mi rośnie.
-To też. Więc jak?
-Muszę to przemyśleć, sorry.
-Faceci to mięczaki - właśnie dlatego postanowiłam zostać lesbijką.
-Feministka się znalazła.- mruknął pod nosem. -Jeśli to cię uszczęśliwi, to mogę ci powiedzieć, że pozbyłem się napięcia seksualnego.
-Z tą niańką Soomin?- zagwizdała zadowolona. -Jestem dumna. I jak, niezły był? Byliście romantyczni czy....
-Chyba zjebałem.- westchnął.
-U ciebie to już prawie norma. Tak samo jak to, że wyolbrzymiasz różne sytuacje. Więc co naprawdę się wydarzyło?
-Parę dni temu zaprosiłem go na kolację a wczoraj.. No po prostu było ostro, okej?- jęknął pokonany uderzając głową w biurko. -To wszystko się we mnie skumulowało, a on też wydawał się czymś zamotany we wnętrzu, więc postanowiliśmy się odstresować.
-No i co w tym złego?- zmarszczyła brwi nie mogąc doszukać się sedna.
-Ein - to niania Soomin, zwei - schrzaniłem, po prostu... Ughrr no nie umiem ci tego wytłumaczyć!
-Spokojnie ogierze. Dalej sądzę, że dramatyzujesz a co za tym idzie robisz z igły widły. Oboje tego chcieliście, no więc luz. Z tego, co mi opowiadałeś wcześniej podejrzewam, że on lubi takie rozmiękłe, romantyczne kluski jak ty.
-W tym problem, zacząłem jak romantyk a tak szybko na jaw wyszedł ze mnie ten drugi.
-To się nazywa przeznaczenie.- po raz kolejny tego dnia wzruszyła ramionami i Yoongin zaczął się zastanawiać czy nie jest przymocowana do sznurków jak manekin.
-Załóżmy, że tak.- zgodził się z nią w końcu. -Wszystko super i świetnie, ale co z Soomin?
-Przecież sam mówiłeś, że mała go uwielbia. Ufa mu jak tobie. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że ona już go pokochała. Żebyś się nie zdziwił jak niedługo spyta się, czemu nie mieszkacie razem we trójkę.
-Jin by mnie zabił.
-Pierdolić go.- warknęła zniesmaczona. -Soomin nie jest jego córką i nigdy nie będzie. Szanowałam go jeszcze jakiś czas temu, ale to co teraz wyprawia skreśliło go z mojej listy ludzi ważnych.
-Podobał ci się...
-Wieki temu. Moje zauroczenie zniknęło wraz z wyginięciem dinozaurów. Wszystko klasycznie szlak trafił.
-Piękne porównanie.- parsknął śmiechem rozluźniając napięcie.
-Dzięki czy coś. Więc jak, przestaniesz biadolić i zastanowisz się poważnie nad tym, co ci wcześniej mówiłam?
-Zastanowię się, obiecuję. Ale kupisz mi te czekoladowe pryncypałki?
-Wale taką robotę. Same dzieci w tej firmie.
I obrażona wymaszerowała z biura.
✨✨✨
-Zgadza się?
-Mhhm tak.- potwierdził Jimin. -Dałeś odliczone.
-To dobrze. O tej porze jestem zbyt leniwy.- wymamrotał Min poprawiając dres.
Yoongin wrócił z pracy niemal godzinę temu, ale, że następnego dnia Soomin nie idzie do szkoły Jimin nie musiał kłaść jej spać, więc ta latała po całym domu przeszkadzając tacie. Park obiecał, że zostanie jeszcze chwilę i gdy on starał się okiełznać dziewczynkę krzyżówkami, ten poszedł się myć.
Min uwielbiał długie prysznice, ale od około ośmiu lat nie miał na nie zwyczajnie czasu. Westchnął rozluźniony patrząc jak jego córka przepisuje literki ze specjalnymi znaczkami do rubryczki na hasło. Jimin w tym czasie chował do portfela swoją zapłatę.
-Taatoo, czy Jimin hyung może rozwiązać ze mną jeszcze jedną krzyżówkę?
-Jest już dwudziesta trzecia.- spojrzał na zegarek zakłopotany. -Jeśli hyung się zgodzi to okej.
-Hyung?- Soomin zrobiła jedną z wielu swoich słodkich minek w stronę Jimina. Zamachała rzęsami. -Prooszę.
-Niech będzie.- westchnął pokonany chłopak z lekkim uśmiechem błąkającym mu się po ustach. -Ale to będzie ostatnia.
-Jakbyś z nami mieszkał hyung, to byłoby zupełnie inaczej.
Tak, to chyba ten dramatyczny moment, w którym nawet świerszcze są zbyt przerażone, aby wydawać jakikolwiek odgłos. Jimin zrobił się blady a gardło ścisnęło mu się dziwnie. Drugi raz tego dnia Soomin postanowiła wygłosić te słowa. Park nie miał odwagi spojrzeć na Yoongina. Był niemal pewny, że on też jest tak samo zszokowany.
-Gdybyś hyung mieszkał z nami byłoby fajniej. Moglibyśmy w kółko rozwiązywać krzyżówki, uczyłbyś mnie jeździć na deskorolce w każdej wolnej chwili i mógłbyś tutaj spać.
-Soomin...
-W tedy powiedziałeś mamie te same słowa po włosku i już nigdy więcej się nie pojawiła. Chcesz pozwolić odejść temu hyungowi skoro jest taki dobry?- zmarszczyła gniewnie brwi. -Protestuje.
-Jak... Jak możesz to pamiętać?- wyszeptał Min i Jimin uniósł głowę do góry, bo głos mężczyzny drżał niekontrolowanie. W oczach miał łzy.
-To moje jedyne wspomnienie z mamą. A jeśli kochasz tego hyunga to nie pozwolę, aby odszedł tak jak mama.
-Boże przenajświętszy... ja nie wiedziałem, że ty ją... dziecko.- Yoongin rzucił się do przodu i zamknął ją w swoim uścisku.
Jego głos był stłumiony i roztrzęsiony.
-Myślałem, że ty jej nawet nie pamiętasz. Przepraszam, kochanie, przepraszam.
-Nic się nie stało, tatuś.
-Ale mam małe pytanko, skąd ty wiesz, co powiedziałem?
-Czemu wszyscy myślą, że dzieci zasypiają tak szybko?- westchnęła wymykając się z uścisku taty. -Poza tym zapytałam Jirin noonę.
-Co za kobieta.- wymamrotał pod nosem przecierając oczy. -A ty czego się gapisz?- zmarszczył krzywo brwi widząc niezdecydowanego Jimina.
-Ja...
-Jesteś brudny od tego głupiego długopisu... Soomin, przynieś chusteczkę.- dziewczynka posłusznie wykonała zadanie. -Jesteś jak dzieciak, chociaż nie, nawet one wiedzą, że niczego nie wkłada się do ust.
Mamrotał dalej uwagi pod jego adresem. Zamoczył chusteczkę pod wodą i zaczął delikatnie ścierać tusz z policzka Jimina. Soomin patrzyła z boku.
-To chyba moja wina, że nie zauważyłem, w którym momencie moja córka tak bardzo cię polubiła.
-Daj spokój, prędzej moja. Już drugi raz dzisiaj mówi to samo. Zaskoczyła mnie w samochodzie i zatrzymałem ruch na dobre pięć minut.- uśmiechnął się krzywo. -Ale w żaden sposób nie zareagowałem.
-Soomin musisz zrozumieć, że Jimin też ma swoje życie.- pokręcił głową zrezygnowany. -Wiem, że to trudne, ale on opiekuje się tobą, bo mu płacę...
-Nieprawda.- powiedział Jimin i Soomin w tym samym momencie. -Problem chyba w tym, że już od dłuższego czasu ta opieka nad Soomin stała się dla mnie niemal całym światem. Jakiś czas temu, gdy pomagałem ofierze wypadku zdałem sobie sprawę, że nasze życie jest zbyt krótkie a my nazbyt wybrzydzamy. Jeśli chciałbyś żebym tu zamieszkał zrobiłbym to.
-Chcę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz